Magrabelka

Strony

  • Strona główna
  • KSIĄŻKI
  • PODRÓŻE
  • KONTAKT/WSPÓŁPRACA

12/10/2017

'Gwiazdy, które spłonęły' - Melissa Falcon Field


Tytuł: "Gwiazdy, które spłonęły"
Tytuł oryginalny: What Burns Away
Autor: Melissa Falcon Field
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 26.10.2017
Moja ocena: 7/10

   To pierwsza książka, po którą sięgnęłam mając z tyłu głowy negatywne oceny pojawiające się w sieci. Zazwyczaj unikam takich pozycji - boję się książkowych rozczarowań, jednak w tym przypadku, mimo tych niepochlebnych recenzji, miałam cichą nadzieję, że książka przypadnie mi do gustu. Zaczęłam czytać i nastawiłam się, że będzie to gniot, najzwyczajniej w świecie. A teraz.. nie wiem co za magia się tu zadziała, ale ja kupuję tę historię i mimo widocznych wad przyznaję, że to lektura, o której nie mogę powiedzieć, że zmarnowała mój czas.

   Claire jest żoną i matką, ale przede wszystkim jest też czterdziestoletnią kobietą, którą dopadł kryzys małżeński. Monotonia i codzienne obowiązki zaczynają jej ciążyć bardziej niż zwykle. Tęskni za utraconą drogą do kariery naukowej, którą poświęciła dla męża i syna. Obecnie, jedynym jej zajęciem jest wychowanie małego Jonaha i prace domowe. Brakuje jej wsparcia ze strony męża, którego wciągnął wir pracy. Czuje, że jest ze wszystkim sama, a z dnia na dzień jej stosunki z Milesem stają się coraz bardziej napięte. W tym kryzysowym momencie jej życia pojawia się Dean - jej pierwsza miłość z czasów młodości. On jedyny rozumie jej cierpienie, próbuje wspierać ją w tym trudnym momencie, jednocześnie rozniecając wielkie emocje, które przygasły po latach rozłąki.

   Fabuła jest naprawdę ciekawa i dość nieprzewidywalna, choć nie mogę powiedzieć tego o każdej, z zaistniałych w książce, sytuacji. Mamy tu do czynienia z narracją pierwszoosobową i jak możecie się domyślić - widzimy świat oczami Claire. Dodatkowo, całość składa się z dwóch płaszczyzn - teraźniejszości i przeszłości kobiety. To bardzo dobry zabieg i jest jednym z najmocniejszych punktów całej powieści. Bardzo podobały mi się retrospekcje, które autorka wprowadziła do lektury, przenoszące nas dwadzieścia lat wstecz - do młodości Claire. Historie tam przedstawione były owiane taką nadzwyczajną aurą. Z jednej strony miałam wrażenie, że takie rzeczy nie dzieją się w realnym życiu, ale z drugiej - było to coś, co przecież może przydarzyć się każdemu. Znalazłam też coś w osobowości Claire, co bardzo mnie fascynowało - jej pociąg do ognia, nauki, gwiazd i atmosfery - to wszystko złożyło się na to, że nie potrafiłam nie darzyć jej sympatią. 
Jesteśmy jak komety. Zostawiamy za sobą pył naszego życia, który wciąż do nas powraca.
   Nastrój panujący w książce jest bardzo melancholijny i doskonale oddaje sytuację, w jakiej znalazła się Claire. W jej życie wkradła się rutyna, związek, który miał być szczęśliwy na zawsze, okazał się nieporozumieniem i zawodem, a najbardziej ucierpiała na tym samoocena bohaterki - przestała ona o siebie dbać, żyła dzień po dniu wykonując te same czynności niczym robot, nie czerpiąc żadnej przyjemności z życia rodzinnego. Oczywiście poza Jonahem, który był jedynym promieniem rozjaśniającym jej szaroburą codzienność.

Post udostępniony przez Magda👧 (@panipisarka) 6 Gru, 2017 o 8:51 PST


   Claire to postać, która została bardzo dobrze rozegrana. Mamy otwarte drzwi do jej psychiki - widzimy wszystko jak na tacy, a mimo to jest ona bardzo nieoczywista. Tak naprawdę ciężko ją rozgryźć, dlatego, że ona sama nie wie, czego chce od życia i jest rozdarta między tym, co ma, co chciałaby mieć oraz tym, co może stracić. Przez całą książkę śledzimy jej przemianę, wahania nastrojów, a w pewnym momencie, mam wrażenie, nawet obłęd. Claire jest bohaterką, która nieświadomie dąży do autodestrukcji. Każda kolejna decyzja pogrąża ją coraz bardziej w mroku i smutku, który ją otacza. Chce za wszelką cenę wyrwać się z swojego obecnego życia, naprawić je, zapomnieć o przeszłości, która dała się jej we znaki i odcisnęła piętno na reszcie jej życia. Mogę powiedzieć, że przez całą historię przeszłość wraca do niej jak bumerang i nie pozwala ostatecznie się pożegnać. Autorka zaserwowała nam świetną zabawę w tworzenie portretu psychologicznego Claire i to kolejna mocna strona tego tytułu. 
Szliśmy obok siebie, lecz podążaliśmy dwiema różnymi ścieżkami. Nie byłam w stanie wyobrazić sobie momentu, w którym nasze drogi znów mogłyby się przeciąć.
    Niestety, niewiele dobrego mogę powiedzieć o męskich charakterach występujących w powieści. Miles był bardzo.. "papierowy", przez co działał mi na nerwy. Składał obietnice bez pokrycia i zapominał, że małżeństwo to związek dwojga ludzi, równie zaangażowanych w uczucie. Lubiłam go jako chłopaka z retrospekcji, jednak jako dorosły mężczyzna - mąż i ojciec - wypadł strasznie słabo. Natomiast Dean był moim rozczarowaniem - po prostu. Pomijając moją sympatię do tych bohaterów, autorka stworzyła ich nieco bezbarwnymi - z naciskiem na Milesa, bo to on, według mnie, jest najbardziej nieudaną postacią.

  Czytając można mieć wrażenie, że teraźniejszość i przeszłość nie pasują do siebie. Jednak w miarę upływu historii te dwie płaszczyzny zaczynają się zazębiać, a my zaczynamy rozumieć cały sens powieści. Wydaje mi się, że właściwe piękno powieści wypływa dopiero po przeczytaniu, kiedy zastanawiamy się nad całą historią. Lektura tej książki wywołała we mnie wachlarz emocji - od fascynacji przez smutek i rozczarowanie, aż po współczucie i żal. Są to głównie negatywne emocje, ale to właśnie nimi w dużej dawce wypełniona jest książka. 

Najbardziej przykro mi z tego powodu, że ja tak uparcie próbuję bronić tej pozycji, a nie została ona doceniona na tyle, by mogła bronić się sama. Ja bardzo przeżyłam tą historię. Jeśli lubicie powieści obyczajowe z wyjątkowym klimatem i morałem, to polecam Wam ten tytuł. Ja jestem na tak i wbrew opiniom krążącym w sieci nie żałuję, że poświęciłam na nią swój czas.

Za możliwość przeczytania tego tytułu dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Magda
Czytaj »
31
Podziel się!
Tags:
książki, obyczajowe
Nowsze posty
Starsze posty

12/01/2017

'Psiego najlepszego' - W. Bruce Cameron


Tytuł: "Psiego najlepszego"
Tytuł oryginalny: The Dogs of Christmas
Autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 09.11.2017
Moja ocena: 7,5/10


   Rozpoczęliśmy ostatni miesiąc tego roku, a co za tym idzie - czas do świąt zdecydowanie zaczął się kurczyć. Za oknem nieśmiało prószy śnieg, kolorując na biało wszystko, co napotyka na swojej drodze. Wieczory wydłużają się, a do domów dobija się chłodny, mroźny wiatr.. To idealna pora na książki o tematyce świątecznej, które są pełne ciepła, wewnętrznego uroku i świetnie ocieplają ten zimowy czas.

   Z dnia na dzień życie Josha obraca się o sto osiemdziesiąt stopni, a wszystko za sprawą jednej rozmowy telefonicznej, podczas której sąsiad prosi go o opiekę nad psem na czas jego wyjazdu. Josh, który nigdy nie zajmował się czworonogiem i nie ma pojęcia jak to robić, nie ma zamiaru godzić się na taki układ. Jednak kiedy pies spogląda mu prosto w oczy, jego silna wola ulatuje i tak oto staje się on opiekunem ciężarnej suczki Lucy. Spanikowany mężczyzna zwraca się o pomoc do schroniska dla psów, gdzie poznaje Kerri - uroczą opiekunkę, która pomaga mu opanować niecodzienną dla niego sytuację.
- Wow, jesteś naprawdę duża. Ale nie gruba, nie to miałem na myśli. No, może trochę. Chociaż to głównie grubość ciążowa. Jesteś bardzo, bardzo ciężarna… Ale to już pewnie wiesz.
   Do przedstawienia fabuły użyto narracji trzecioosobowej, a narrator skupia się wyłącznie wokół Josha, przez co miejscami miałam wrażenie, że to właśnie z jego perspektywy poznajemy całą historię. Odpowiada mi taka forma i mimo tego, że na początku miałam wrażenie, że pierwszoosobowa pasowałaby tu bardziej, ostatecznie przekonałam się do niej. Fabuła jest spójna, wciągająca i naprawdę ciekawa, co wpływa na to, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Jest to lektura na maksymalnie dwa wieczory, a wprawni czytelnicy pochłoną ją już w kilka godzin.
Post udostępniony przez Magda👧 (@panipisarka) 28 Lis, 2017 o 5:46 PST

   Przejdźmy do kreacji postaci.. cóż, to właśnie główny bohater sprawił, że nie potrafiłam tak w 100% czerpać przyjemności z książki. Josh momentami stawał się bardzo irytującym mężczyzną - był bardzo dziecinny i wręcz autystyczny. To właśnie największa pięta achillesa tego tytułu. W moich oczach wygląda to tak, że autor tworząc tego bohatera chciał dodać lukru - osłodzić całą historię, ale przez swoją nieuwagę dosypał soli zamiast cukru i tak oto powstał Josh.
   Z drugiej strony, trochę rozumiem jego zachowanie - przeszłość dała mu nieźle w kość i odcisnęła swoje piętno na jego emocjonalności i sposobie bycia. Mimo to, byłby on przyjemniejszy w odbiorze, gdyby nie okazywał się życiową fajtłapą na każdym kroku.
Oto kolejna rzecz, jaką psy robiły dla człowieka - swoimi dzikimi wybrykami potrafiły poprawić nawet najgorszy nastrój, bez względu na wszystko.
   Zarówno styl autora, jak i klimat książki i cała otoczka przypadły mi do gustu. Miasteczko w górach, atmosfera świąt oraz czworonogi małe i duże wprawiły mnie w świetny nastrój. Już pierwsze rozdziały Psiego najlepszego szczerze mnie rozbawiły - panika i starania Josha, by stanąć na wysokości zadania i jak najlepiej zająć się ciężarną Lucy sprawiły, że uśmiechałam się pod nosem i wybuchałam śmiechem. Męska nieporadność nie raz przyprawiała mnie o salwy śmiechu i tak było też tutaj. Niektórym może się to wydać irytujące, ale mnie, najzwyczajniej w świecie, te sytuacje bardzo rozbawiły.

   Pierwsze słowo, które nasuwa mi się na myśl po lekturze tej książki to "urocza". Tak, to zdecydowanie najbardziej trafne określenie. Historia Josha i piesków chwyta za serce i rozmraża je niczym ciepła dłoń, która objęła zamarznięty sopel. Ich przygody, wspólne chwile, wzloty i upadki oraz to, jak poznawali się nawzajem, z dnia na dzień przywiązując się coraz bardziej, bardzo mnie urzekło. Jako miłośnik zwierząt doskonale rozumiem pewne postawy Josha. Wiem, jak to jest pokochać, a potem rozstać się z ukochanym futrzakiem i jakie emocje temu towarzyszą.

   W ogólnym rozrachunku Psiego najlepszego wypada bardzo dobrze i jest to jedna z przyjemniejszych książek, jakie czytałam w tym roku. Polecam, szczególnie miłośnikom zwierząt oraz fanom wzruszających i ciepłych historii. Bardzo miło spędziłam z nią czas i cieszę się, że trafiła w moje ręce.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

Magda
Czytaj »
45
Podziel się!
Tags:
książki, obyczajowe
Nowsze posty
Starsze posty

11/26/2017

'Siła, która ich przyciąga' - Brittainy C.Cherry


Tytuł: "Siła, która ich przyciąga"
Tytuł oryginalny: The Gravity of Us
Autor: Brittainy C.Cherry
Wydawnictwo: Filia
Premiera: 8.11.2017
Moja ocena: 8/10

Brittainy C.Cherry to autorka, o której twórczości nie często zdarza się czytać negatywne słowa. Wszystkie opinie, które poznawałam, były zaskakująco pozytywne, co na pierwszy rzut oka wydawało mi się bardzo podejrzane. Jednak kiedy przeczytałam pierwszą stronę Siły, która ich przyciąga, zrozumiałam, o co w tym wszystkim chodzi i w jaki sposób autorka zdobywa serca czytelników. 

Lucy to kobieta, która czuje więcej niż przecięty człowiek. Jest bardzo wrażliwa, łatwo się wzrusza, emocjonuje i cieszy nawet z najdrobniejszych rzeczy i gestów. Razem z ukochaną siostrą Mari prowadzi kwiaciarnię, o której marzyły od zawsze i dzięki której mogą spełniać swoją miłość do kwiatów. Pewnego dnia, podczas jednej z najdziwniejszych uroczystości, Lucy poznaje Grahama – pisarza, którego twórczość uwielbia. Ich drogi splatają się, jednak ich osobowości to dwa, zupełnie różne oblicza. Lucy jest otwarta i łagodna, Graham natomiast zamknięty w sobie i niezdolny do  okazywania uczuć. Czy uda im się odnaleźć wspólny język?
Miłość. Uczucie, które sprawiało, że ludzie zarówno wznosili się do chmur, jak i upadali na samo dno. Uczucie, które trawiło ludzkie serca, a także spalało ich dusze. Początek i koniec każdej podróży.
Siła, która ich przyciąga jest pełna miłości, bólu i żalu. Miłości, nie tylko między kobietą a mężczyzną, ale też miłości siostrzanej, rodzicielskiej i miłości bez więzów krwi - pięknej, czystej i opartej na fundamencie przyjaźni. Przyznam, że gdzieś w głębi duszy spodziewałam się banalnej i oklepanej historii, jakich wiele. Nie wiem czy to wina okładki, czy ogólnego nastawienia, ale na szczęście, moje przypuszczenia nie sprawdziły się. Otrzymałam piękną i poruszającą historię, o której na pewno będę pamiętać przez długi, długi czas.

Post udostępniony przez Magda👧 (@panipisarka) 26 Lis, 2017 o 1:10 PST

Kreacja bohaterów zasługuje na uznanie. Szczególnie postać Lucy, która wysuwa się na pierwszy plan i mimo swojej skromności i delikatności, ma dużą siłę przebicia. Jest optymistką, kobietą pełną energii i zdolną do poświęceń dla innych, nawet kosztem samej siebie. A Graham? Cóż, Graham to jedyny bohater, który potrafił irytować, zaskakiwać i zasługiwać na to, by go lubić. Wszystkie postacie są dynamiczne, rozwijają się podczas fabuły i dążą do samospełnienia. Czytając, śledzimy ich walkę o lepszą wersję samego siebie, a także drogę do zrozumienia czego tak naprawdę oczekują od życia. 
- Dziękuję, Grahamie.
- Za co?
- Za złapanie mnie, nim uderzyłam o ziemię.
Pomysł na fabułę nie grzeszy oryginalnością, ale nie mam tego za złe autorce. Nadrabia stylem, który jest bardzo barwny i ozdobny, a zarazem lekki i zmuszający do refleksji. Dialogi są żywe, naturalne i nie ma w nich przesady czy nieścisłości. Brittainy C.Cherry ma smykałkę do słów i widać to właściwie na każdej stronie - umiejętnie bawi się nimi tworząc nietuzinkowe porównania, ubarwiając dialogi i nadając im nieco inny wymiar. Książka zaskakuje i zachwyca, a po przeczytaniu ma się wrażenie, że musimy nieco zastanowić się nad swoim życiem. Wręcz chciałoby się być troszkę jak Lucille - "świrnięta hipiska", która wie, jak cieszyć się tym, co już "jest napisane". Narracja pierwszoosobowa i przedstawienie fabuły z perspektywy dwóch kontrastowych bohaterów daje lepszy pogląd na całość i pozwala przeżyć tę historię na dwa różne sposoby.

Siła, która ich przyciąga przedstawia walkę złych emocji z dobrymi, walkę mroku i światła, gdzie szanse na wygraną są równe po obu stronach. To książka, która bawi, wzrusza i uczy. Nie chcę zdradzać za wiele, chcę aby każdy z Was mógł czerpać przyjemność z lektury i ocenić ją na swój sposób. Dla mnie to historia wyjątkowa, jedna z nielicznych, które aż tak chwyciły mnie za serce. Jestem pewna, że sięgnę także po poprzednie książki autorki i mam nadzieję, że każdą z przedstawionych przez nią historii przeżyję w podobny sposób.

Magda
 
Czytaj »
19
Podziel się!
Tags:
książki, romans
Nowsze posty
Starsze posty

11/23/2017

'Wybory Niny' - Anna Kekus


Tytuł: "Wybory Niny"
Autor: Anna Kekus
Wydawnictwo: Lira
Moja ocena: 6,5/10


   Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała, że okładki książek Wydawnictwa Lira są tak piękne i kobiece, że nie można oderwać od nich wzroku. To właśnie okładka w pierwszej kolejności sprawiła, że zapragnęłam mieć "Wybory Niny" w swojej biblioteczce. Drugim czynnikiem był opis i pochlebne opinie czytelników, dlatego nie wahałam się ani chwili, kiedy miałam możliwość zakupić ją na Targach Książki w Krakowie. Tylko czy ciekawa okładka niesie za sobą równie ciekawą treść?

   Nina Sienkiewicz to absolwentka historii sztuki, która wyjechała do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu lepszego jutra. Los zaprowadził ją aż na Florydę, gdzie po przykrych okolicznościach postawił na jej drodze Damiana Maxwella - młodego i przystojnego biznesmena przygotowującego się do kampanii wyborczej lokalnych władz. Nina potrzebuje pieniędzy i dachu nad głową, a Damian.. żony, by wypaść lepiej przed potencjalnymi wyborcami. Okoliczności zmuszają tę dwójkę do zawarcia fikcyjnego małżeństwa, lecz oboje nie podejrzewają nawet, że może połączyć ich coś więcej niż wspólne nazwisko i pieniądze..
- Damian jest bardzo ambitny i wybitnie inteligentny. Nie twierdzę jednak, że jesteśmy od niego gorsi, pani Nino - uśmiechnął się wesoło.
- Gorsi nie, ale na pewno z innej półki.
   Dwójka głównych bohaterów to osoby z zupełnie dwóch różnych światów. Troszkę jak szary kopciuszek i bajkowy książę. Damian wychował się w dostatku i wśród wpływowych ludzi, nie dziwne więc, że zdobył sławę i pieniądze już w młodym wieku. Nina natomiast wywodzi się z polskiej, konserwatywnej rodziny. Z domu, w którym nigdy się nie przelewało, a wszystko co osiągnęła może zawdzięczać tylko sobie i swojej ciężkiej pracy. 
   Spodobała mi się kreacja bohaterów, zarówno pierwszoplanowych, jak i tych mniej ważnych. Dużą sympatią obdarzyłam też babcię Damiana - Klementynę, która mimo swojego wieku zachowała młodzieńczy luz i sposób bycia, a także wniosła wiele humoru i ubarwiła powieść. 

Post udostępniony przez Magda👧 (@panipisarka) 19 Lis, 2017 o 5:19 PST

   Akcja "Wyborów Niny" jest bardzo dynamiczna i zagadkowa, dzięki czemu nie nudzimy się podczas lektury. Na początku ciężko było mi się przestawić na szybkie tempo wydarzeń, jednak później zupełnie przestało mi to przeszkadzać. Fabuła składa się z sytuacji dość przewidywalnych, ale jest też sporo takich, które okazały się świeżym powiewem. Krótkie rozdziały sprzyjały szybkiemu czytaniu, a użycie narracji trzecioosobowej - w tym wypadku - było strzałem w dziesiątkę. Zabawne dialogi, wątek polityczny i romantyczne przygody bohaterów bardzo przypadły mi do gustu i złożyły się na to, że całość oceniam bardzo dobrze.
Spojrzała na niego swoimi ślicznymi, niebieskimi oczami, które teraz przysłonięte były smutkiem, a on pomyślał, że z takich oczu nigdy nie powinny lecieć łzy, chyba że miałyby to być łzy szczęścia.
   Anna Kekus stworzyła lekką, czarującą i przyjemną w odbiorze lekturę. Nie będę oszukiwać - nie jest to wymagająca książka, ale miło spędziłam z nią czas i szczerze kibicowałam bohaterom, nie mogąc doczekać się aż w końcu stanie się to, czego oczekujemy od rozwinięcia romansów. Nie raz uśmiechałam się do siebie czytając, a także denerwowałam się razem z bohaterami. Czułam się tak, jakbym i ja była tam - razem z Niną i Damianem. I to najbardziej porwało mnie w tej książce - że mogłam choć przez chwilę oderwać się od spraw przyziemnych i przenieść się myślami i sercem do słonecznej Florydy. 

   W oczy wpadła mi wiadomość, że autorka pracuje nad kontynuacją losów Damiana i Niny, co bardzo mnie cieszy, ponieważ zakończenie zasiało ziarenko niepewności i ciekawość, którą z przyjemnością zaspokoję.

Magda
Czytaj »
18
Podziel się!
Tags:
książki, romans
Nowsze posty
Starsze posty

11/18/2017

'LOVE Line' - Nina Reichter

Tytuł: "LOVE Line"
Autor: Nina Reichter
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 7,5/10 
Premiera: 25 października 2017

   Nie wiedziałam czego spodziewać się po LOVE Line - ta powieść to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Jej opis - tak intrygujący i kuszący - sprawił, że nie potrafiłam przejść obok obojętnie. Teraz żałuję tylko dwóch rzeczy. Po pierwsze, że nie miałam dość czasu, by pochłonąć ją w jeden wieczór i po drugie - że nie dowiedziałam się książkach Niny Reichter wcześniej.

   Bethany McCallum to dziennikarka pracująca w słynnym kobiecym czasopiśmie w Nowym Jorku. Poznajemy ją w momencie, kiedy w jej życie wkracza wiele zmian, a najpoważniejszą z nich jest rozwód z mężczyzną, który dopuścił się zdrady. 
   Matthew Hansen to młody i przystojny psycholog, autor internetowej audycji "LOVE Line" przyciągającej miliony słuchaczek, którym podpowiada jak stworzyć udany związek i zyskać pewność siebie. 
   Ich losy, całkiem przypadkowo, splatają się po raz kolejny, a uczucie, które zasiało swoje ziarno już dawno temu, ma w końcu okazję, by zebrać plony. Niestety nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać, bo na ich drodze stają przeszkody, które może być ciężko przeskoczyć.
- Wiesz, co kiedyś usłyszałem? Że znacznie łatwiej jest udawać miłość, gdy jej nie ma... niż ukryć, że kogoś kochasz, gdy tak jest.
   Główni bohaterowie są bardzo ludzcy i wyraziści. Matt to mężczyzna dążący do sławy, jest niezdecydowany, czarujący i tajemniczy. Uczy innych tego, jak podejmować dobre decyzje, jednak sam nie potrafi dokonywać poważnych wyborów. Beth to kobieta, którą życie nie raz już rozczarowało. Mimo trudnej sytuacji życiowej stara się nie rozkleić i kiedy trafia jej się okazja na awans - zamierza w pełni ją wykorzystać. Oboje mają swoje wady i zalety, a także bagaże doświadczeń i sekrety. Potrafią wzbudzić sympatię, wywołać na twarzy uśmiech, ale dostarczają też tych mniej pozytywnych emocji. Dzięki temu są bardzo przyziemni i naturalni, a nam łatwiej się z nimi utożsamić właśnie dlatego, że nie są idealni.


    Dużym atutem LOVE Line jest to, że autorka dobrze wyważyła proporcje między romansem a obyczajówką. Nie ma tu przesady czy ubarwiania sytuacji, To powieść bardzo kobieca, ambitna i skierowana raczej do osób dojrzałych emocjonalnie, które będą w stanie zrozumieć powody i sens podejmowanych przez bohaterów decyzji. Nie ma nic wspólnego z błahym, przewidywalnym romansidłem. Oj nie - jest zagadkowa, barwna i wciągająca, ale przede wszystkim jest też bardzo życiowa i właśnie to najbardziej mnie w niej ujęło.
To, ile komuś dajesz, powinno być odbiciem tego, ile on daje tobie. A nie tego, jak bardzo chcesz z nim być.
   Muszę przyznać, że oczarował mnie styl, jakim posługuje się autorka. Jest to coś, co sama chciałabym w przyszłości wypracować. Pani Nina umiejętnie bawi się słowem, przytacza trafne porównania i ubarwia zdania ciekawymi epitetami.  Tworzy piękne opisy i wszystko ujęte jest w taki sposób, że bardzo łatwo wyobrazić sobie ze szczegółami sytuacje, w których w danej chwili znajdują się bohaterowie. Jest to styl na wysokim i - nie boję się powiedzieć - na światowym poziomie.

   Są także dwie kwestie, o których muszę wspomnieć, żeby móc dziś spokojnie zasnąć. Po pierwsze, mam wrażenie, że autorka troszkę zaniedbała wątek rodzicielstwa i poświęciła mu zbyt mało uwagi. W końcu Beth jest mamą - mieszka z córką i wychowuje ją, a miałam wrażenie, że jej tu prawie nie było. Po drugie - zbyt długi, leniwy początek i rozkręcenie akcji dopiero od połowy książki. Co nie znaczy, że rozpoczęcie było nudne. Ja po prostu lubię czuć dynamikę powieści od początku do końca. I szczerze, cała reszta jest na tyle dobra, że pozwala zapomnieć o tym małych mankamentach.

   LOVE Line to powieść pełna emocji, wypełniona codziennością i dobrym humorem. Dopracowana, napisana z zaangażowaniem i po właściwym zapoznaniu się z opisywaną tematyką. Wszystko tu pasuje, wątki nachodzą na siebie jeden po drugim bez pozostawienia niedopowiedzeń czy nierozwiązanych spraw. Jestem bardzo zadowolona z lektury, miło spędziłam z nią czas i już nie mogę doczekać się kontynuacji, bo zakończenie.. Ach! Zakończenie pozostawiło otwarte drzwi do wielu różnych rozwiązań, dlatego czekam z niecierpliwością na dalszy rozwój wydarzeń. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Magda


Czytaj »
25
Podziel się!
Tags:
książki, romans
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie
Magda - Magrabelka
Cześć, jestem Magda. Kiedyś napiszę książkę, tymczasem piszę o książkach. Lubię być w górach i w lesie. W czytaniu towarzyszą mi cztery puszyste koty. Rozgość się - opowiem Ci o książkach, które warto czytać.
Wyświetl mój pełny profil

Tu mnie znajdziesz

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

MOLE KSIĄŻKOWE

Archiwum bloga

  • ▼  2026 (1)
    • ▼  mar 2026 (1)
      • „Saga o ludziach ziemi” - Anna Fryczkowska
  • ►  2025 (22)
    • ►  wrz 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (1)
    • ►  maj 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (3)
    • ►  mar 2025 (5)
    • ►  lut 2025 (8)
  • ►  2024 (4)
    • ►  lip 2024 (3)
    • ►  cze 2024 (1)
  • ►  2020 (5)
    • ►  kwi 2020 (2)
    • ►  mar 2020 (2)
    • ►  lut 2020 (1)
  • ►  2019 (14)
    • ►  paź 2019 (1)
    • ►  cze 2019 (1)
    • ►  maj 2019 (1)
    • ►  kwi 2019 (5)
    • ►  mar 2019 (2)
    • ►  lut 2019 (2)
    • ►  sty 2019 (2)
  • ►  2018 (32)
    • ►  gru 2018 (1)
    • ►  lis 2018 (2)
    • ►  paź 2018 (3)
    • ►  wrz 2018 (4)
    • ►  sie 2018 (2)
    • ►  lip 2018 (2)
    • ►  cze 2018 (1)
    • ►  maj 2018 (4)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (4)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (4)
  • ►  2017 (20)
    • ►  gru 2017 (2)
    • ►  lis 2017 (5)
    • ►  paź 2017 (3)
    • ►  wrz 2017 (4)
    • ►  sie 2017 (3)
    • ►  lip 2017 (1)
    • ►  maj 2017 (1)
    • ►  kwi 2017 (1)

Teraz czytam

Dziewczyna z wymiany
Dziewczyna z wymiany
by Nelle Lamarr
tagged: currently-reading
Nieznajoma z portretu
it was amazing
Nieznajoma z portretu
by Camille de Peretti
tagged: currently-reading
Pęknięta kra
Pęknięta kra
by Magdalena Zimniak
tagged: currently-reading

goodreads.com

Popularne posty

  • 'Psiego najlepszego' - W. Bruce Cameron
    Tytuł: "Psiego najlepszego" Tytuł oryginalny: The Dogs of Christmas Autor: W. Bruce Cameron Wydawnictwo: Kobiece Prem...
  • 'Mroczne zakamarki' - Kara Thomas
    Tytuł: "Mroczne zakamarki" Autor: Kara Thomas Wydawnictwo: AKURAT Moja ocena: 6/10    Kiedy przysłano do mnie propoz...

STATYSTYKI BLOGA

Tags

astrologia dystopia fantasy historyczne horror kosmos koty kryminał książki książki rozwojowe literatura piękna medyczne młodzieżowe natura obyczajowe pisarstwo podróże polskie postapokaliptyczne romans sztuka thriller ulubione wiersze
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Magrabelka. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.