Magrabelka

Strony

  • Strona główna
  • KSIĄŻKI
  • PODRÓŻE
  • KONTAKT/WSPÓŁPRACA

2/25/2025

Pozdrawiam i przepraszam - Fredrik Backman

Elsa ma siedem lat i różni się od swoich rówieśników, jest bardzo dojrzała jak na swój wiek. Jej babcia ma siedemdziesiąt siedem lat i zdecydowanie nie jest typową babcią. W szkole Elsa nie ma przyjaciół, a jej jedyną przyjaciółką jest właśnie babcia, która opowiada Elsie niesamowite historie z Kraju-Między-Snem-A-Jawą. Kiedy babcia umiera, zostawia dziewczynce listy do osób, którym wyrządziła krzywdę, zabierając ją tym samym w niesamowitą podróż, pełną nieoczekiwanych przygód i nietypowych znajomości.

Zanim przeczytałam „Pozdrawiam i przepraszam” istniały tylko dwie książki, które wycisnęły ze mnie łzy na dużą skalę. Po przeczytaniu „Pozdrawiam i przepraszam” na tej liście są już trzy książki. W tym dwie napisane właśnie przez Fredrika Backmana. Niewiele mi trzeba podczas oglądania filmów, aby mnie porządnie wzruszyć. Ale w książkach... to już inna bajka. Książki, nawet te bardzo wzruszające, rzadko sprawiają, że płaczę. Jendak Backman pisze tak, że łzy same cisną się do oczu. Mówię Wam.
Najpotężniejszą mocą śmierci nie jest to, że sprawia że ludzie umierają, lecz to, że ludzie którzy zostają opuszczeni, nie chcą już żyć.
To jedna z tych książek, przy których człowiek naprzemiennie wzrusza się i śmieje. Chwyta za serce już od samego początku i nie chce puścić aż do końca. A potem zostaje w nim na długo, jeśli nie na zawsze. Lubimy takie książki, prawda? Takie, po których zostaje w sercu ślad, ważne i potrzebne, tłumaczące istotę życia i śmierci. Backman z ogromną wnikliwością prezentuje portrety ludzi mieszkających w jednym budynku i robi to oczami siedmiolatki i jej babci. Tworzy wiele niesamowitych charakterów, a postacie pojawiające się w tej powieści zawsze są po coś. Nikt tu nie jest zwyczajny, a jednocześnie każdy jest tak po prostu ludzki. Jego bohaterowie są wielowymiarowi, a dialogi zawsze przekazują jakąś prawdę o świecie, nawet tę najbardziej banalną, zmuszając do refleksji nad własnym życiem.

Z „Pozdrawiam i przepraszam” sączy się humor, smutek, tęsknota i ciepło. Jest jak kojący balsam dla duszy, oczywiście chwilę po tym jak łamie czytelnikowi serce. To wyjątkowa historia opowiadająca o radzeniu sobie z trudnościami, jakie stawia przed nami życie. O przeżywaniu żałoby nie tylko po śmierci, ale też przeszłości, z którą czasami tak ciężko się pogodzić. A także o tym, że śmierć nie zawsze oznacza koniec, a może być początkiem. I jeszcze o tym, że to normalne być innym, że warto być sobą i żyć tak, jakby nikt nie patrzył.

Przeczytałam dopiero trzy książki Fredrika Backmana, a już dwie złamały mi serce. Co więc teraz robię? Czytam kolejną i zamierzam przeczytać wszystkie, które napisał. Dobrowolnie oddam się w jego ręce i pozwolę mu złamać swoje serce raz za razem, bo pisze książki, które warto czytać. I dla których warto się poświęcić.

Fredrik Backman, Pozdrawiam i przepraszam, tłumaczenie: Magdalena Greczichen, Wydawnictwo Sonia Draga 2017
Czytaj »
13
Podziel się!
Tags:
książki, literatura piękna, ulubione
Nowsze posty
Starsze posty

2/21/2025

Wrzenie - Izabela Janiszewska

książka Wrzenie Izabeli Janiszewskiej
Larysa Luboń próbuje pogodzić się ze stratą bliskiej osoby. Porzuciła dziennikarstwo i teraz pracuje nocą jako taksówkarka. Pewnego wieczoru do jej auta wsiada tajemniczy nieznajomy i wciąga dziewczynę w niebezpieczną grę, zmuszając Larysę do powrotu do świata, z którego tak bardzo próbowała uciec. Równolegle komisarz Leon Mruk prowadzi śledztwo w sprawie okrutnych zbrodni na kobietach. Na celowniku ma już podejrzanego, musi jednak udowodnić mu winę, a to znacznie trudniejsze niż mogłoby się wydawać, gdyż podejrzany to szczególnie bystry manipulator, który dodatkowo działa policjantowi na nerwy.

Cóż to była za emocjonalna przygoda! Czytałam wszystkie książki Izabeli Janiszewskiej, więc nie powinno mnie to szczególnie dziwić, a jednak za każdym razem autorka potrafi mnie pozytywnie zaskoczyć. Dzieje się dużo - mamy tu prywatne śledztwo Larysy, śledztwo komisarza Mruka i dodatkowo brat Larysy prowadzi własne poszukiwania, a każdy z tych wątków jest niesamowicie ciekawy i angażujący. Akcja pędzi do przodu nie zwalniając nawet na chwilę, a głos Filipa Kosiora czytającego audiobooka dopełnił tę historię. Bo dla mnie wszystkie książki Janiszewskiej mają głos właśnie tego lektora, a to połączenie tworzy spójną całość.

Cudza dusza to ciem­ny las. Nigdy nie po­znasz, co w dru­gim sie­dzi. Może nie każdy, kto robi zło, jest zły.

Choć mamy tu postaci znane już z trzytomowego cyklu oraz z „Nocy kłamstw”, to można czytać „Wrzenie” nie znając poprzednich książek. Zachęcam jednak przeczytać również cykl („Wrzask”, „Histeria” i „Amok”), gdyż dzięki temu lepiej poznajemy główną bohaterkę i nieco łatwiej będzie zrozumieć niektóre jej mało racjonalne decyzje. Bohaterowie najnowszej książki są skrojeni tak, jak lubię. Są żywi, prawdziwi, obarczeni niełatwą przeszłością, a wraz z rozwojem akcji poznajemy ich nieco bardziej. Różnią się między sobą, są wyraziści i łatwo ich polubić. Jak zwykle przywiązałam się do nich i z nutą nostalgii kończę każdą z książek autorki, mając apetyt na więcej i więcej. Postać psychoterapeuty nie zniknie z mojej głowy przez długi czas i jest żywym (no prawie) dowodem na to, jak świetnie Izabela Janiszewska kreuje swoich bohaterów. Łącząc ich z fabułą tak, że ciężko odłożyć książkę, nim dotrze się do ostatniego zdania. Nie brakuje tu też dobrego humoru i ciętych ripost. Jak na dobry kryminał przystało.

Zakończenie wgniotło mnie w podłogę i choć szybkie i niespodziewane, to wciąż spójne z fabułą. Pisarka potrafi wprowadzić czytelnika w maliny i zrobiła to bardzo dobrze po raz kolejny. Jestem zachwycona tą historią i już nie mogę doczekać się kolejnej książki spod jej pióra. Mam nadzieję, że nie będę musiała czekać zbyt długo!


Izabela Janiszewska, Wrzenie, Czwarta strona 2025

Porównywarka cen zawiera linki afiliacyjne.
Czytaj »
9
Podziel się!
Tags:
kryminał, książki
Nowsze posty
Starsze posty

2/18/2025

Wielka magia. Odważ się żyć kreatywnie - Elizabeth Gilbert

Elizabeth Gilbert to amerykańska pisarka, autorka wielu książek - między innymi: „Botanika duszy”, „Miasto dziewcząt” oraz bestsellerowego tytułu „Jedz, módl się, kochaj”. Na jej książkę (poradnik) - „Wielką magię” - trafiłam przypadkiem w bibliotece, a słowa „Odważ się żyć kreatywnie” przemówiły do mnie tamtego dnia na tyle, że wróciłam z nią do domu. I jak teraz o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że to wcale nie był przypadek!

Jak już zaczęłam czytać, to nie mogłam się oderwać! Oczarowała mnie ta książka, bo choć wiele w niej prostych i oczywistych prawd i wskazówek, to jednak nie myślałam o tym na co dzień, a już na pewno ich nie stosowałam. Otworzyła kilka zamkniętych drzwi w mojej głowie, a jeden z rozdziałów dosłownie wzburzył we mnie lawinę, z której wykluł się bardzo ciekawy pomysł! Elizabeth Gilbert inspiruje to twórczego i kreatywnego życia, rozpracowuje blokady, które mogą się pojawiać w związku z tym i pokazuje jaką cenę płacimy, jeśli chcemy coś tworzyć, a nie tworzymy. Kiedy chcemy żyć kreatywnie, na swój własny sposób, a tego nie robimy. Ale pokazuje też co musimy znieść, jakie przeszkody pokonać, aby iść własną ścieżką i nie zbaczać z niej zbyt często.

Zafascynowała mnie jedna z historii opowiedzianych w książce, a mianowicie to jak Elizabeth Gilbert „przekazała” swój pomysł na książkę innej autorce - Ann Patchet. Pewnego dnia Gilbert wpadła na świetny pomysł na powieść i zaczęła go realizować, jednak z czasem entuzjazm osłabł, a inne obowiązki i projekty sprawiły, że porzuciła go. Kiedy chciała wrócić do niego po jakimś czasie, okazało się, że plik zniknął z jej komputera. Tego co było dalej, dowiecie się czytając książkę, ale przyznam, że miałam ciary na rękach i uwierzyłam w tytułową wielką magię.

Czy masz odwagę? Czy masz odwagę pokazać światu swoją pracę? Skarby ukryte w Twoim wnętrzu liczą, że powiesz TAK.

To jeden z tych tytułów, które zostają w głowie na długo po przeczytaniu. Składa się z krótkich rozdziałów, przez co pochłania się ją bardzo szybko. Dużo w niej o ciekawości do świata, przełamywaniu swoich wewnętrznych barier, trochę o strachu i odwadze do tworzenia sztuki i życia, o jakim się marzy. Być może od dawna myślicie o wydaniu własnej powieści albo chcecie odnaleźć w sobie iskrę kreatywności, która tli się w Was od dawna, a może przygasła na jakiś czas. Jeśli tak, to zdecydowanie pozycja dla Was. I niech nie zrazi Was jej banalność. Warto zadumać się przy niej na jakiś czas.

To moje pierwsze spotkanie z autorką, ale na pewno nie ostatnie. Po lekturze „Wielkiej magii” mam ochotę poznać jej powieści, a znając już częściowo proces ich powstawania zza kulis, jestem jeszcze bardziej ciekawa! I koniecznie muszę zaopatrzyć się we własny egzemplarz, bo chciałabym do niej jeszcze wracać.


Tytuł: „Wielka magia. Odważ się żyć kreatywnie”

Tytuł oryginału: Big Magic

Autorka: Elizabeth Gilbert

Tłumaczenie: Bożena Jóźwiak

Wydawnictwo: Rebis


Porównywarka cen zawiera linki afiliacyjne.
Czytaj »
5
Podziel się!
Tags:
książki, książki rozwojowe, pisarstwo
Nowsze posty
Starsze posty

2/14/2025

Normalni Ludzie - Sally Rooney

Marianne i Connell to nastolatkowie dorastający w dwóch zupełnie różnych domach, w jednym małym miasteczku. On to lubiany sportowiec, ona - dziwna dziewczyna z bogatego domu, która unika ludzi. Na co dzień mijają się bez słowa, w szkole udają, że nie są sobą zainteresowani, nie przyznają się znajomym do relacji, jaka rozwija się między nimi w ukryciu. I która zmienia się wraz z biegiem czasu, zmieniając także życie tej dwójki.

„Normalni ludzie” to książka, która z początku nie wydawała mi się niczym wyjątkowym, ot zwyczajna opowieść o młodych ludziach, którzy trochę pogubili się w życiu, a trochę nie radzą sobie z tym, co ich dotknęło. Ale im dłużej o niej myślę, tym bardziej dostrzegam jej złożoność. Jest w tej krótkiej historii coś, co zapada w pamięć, co zostaje gdzieś w zakamarkach umysłu i powraca jak bumerang.

Historia zaczyna się w momencie, kiedy dwójka nastolatków zbliża się do siebie. Każdy kolejny rozdział to przeskok o kilka miesięcy, gdzie zastajemy bohaterów w różnych życiowych sytuacjach, lepszych i gorszych momentach życia. Wkradamy się w ich życie dosłownie na chwilę, aby za moment już przenieść się w czasie o kolejne kilka miesięcy. Zastajemy ich z tym co już mają, nie znając wszystkich szczegółów. Podobała mi się ta ulotność, forma przekazu. Podoba mi się wnikliwość, z jaką Sally Rooney obserwuje i opowiada o problemach i relacjach międzyludzkich. To, jak operuje słowem. Uwielbiam dialogi, które tworzy, rozmowy między bohaterami są z jednej strony odważne, a z drugiej zaś brakuje im tej odwagi, by otwarcie mówić o tym, co naprawdę myślą i co czują.

Autorka zrzuca na barki Marianne i Connella przeżycia i doświadczenia, które mają ogromny wpływ na ich przyszłość, na całe życie. Kreuje przed czytelnikiem obraz tego, jak traumy i skrywane emocje ciążące czasami już od wczesnych lat życia wpływają na podejmowane decyzje i mogą prowadzić do autodestrukcji. Sposób w jaki pisarka przekazuje nam tę historię jest bardzo intymny i skoncentrowany na tej dwójce, jakby cały świat poza nimi nie miał większego znaczenia. Są tu pewne sceny, które poruszyły we mnie wiele wrażliwych strun, przez co czuję pewną więź z bohaterami, jednocześnie mając wrażenie, że nie znam ich zbyt dobrze. Czuję, że to jedna z tych książek, które zostaną ze mną na długo, które będą wracać i które będę analizować jeszcze przez długi czas. Cieszę się, że ją przeczytałam. I że przede mną jeszcze dwie książki autorki do odkrycia ❤️

Na podstawie „Normalnych ludzi” powstał serial, który chętnie obejrzę.

Porównywarka cen zawiera linki afiliacyjne.
Czytaj »
8
Podziel się!
Tags:
książki, literatura piękna
Nowsze posty
Starsze posty

2/13/2025

Skalne miasto Adršpach - walentynkowy wyjazd do Czech na jeden dzień

Wiem, że Walentynki dopiero jutro, ale oboje z mężem mamy to do siebie, że jak już mamy dla siebie prezent, rzadko potrafimy wytrzymać z wręczeniem go do tej konkretnej okazji. I tak oto w poprzedni piątek dostałam książkę „Schronisko, które przestało istnieć” Sławomira Gortycha oraz tajemniczą kopertę z biletami na wycieczkę do Skalnego miasta w Czechach, tuż przy granicy z Polską. Postanowiliśmy wybrać się tam już w niedzielę. Chcąc dotrzeć jak najwcześniej, obudziliśmy się o 4:20, a już o 5:00 byliśmy w samochodzie. Droga na miejsce zajęła nam niecałe trzy godziny. To bardzo popularna lokalizacja, spodziewaliśmy się więc większej ilości osób nawet zimą, jednak po przyjeździe na miejsce okazało się, że jesteśmy jedyni na parkingu. Mróz szczypał nas w policzki jak tylko opuściliśmy wnętrze rozgrzanego samochodu, a termometr wskazywał zawrotne -7 stopni. Po chwili dołączyło do nas jedno małżeństwo, a przez całą około trzygodzinną trasę minęliśmy się z innymi ludźmi maksymalnie trzy razy. Było więc idealnie, bo kiedy jestem w górach, nie lubię tłumów i unikam późnych godzin zwiedzania jak ognia.
Początek wędrówki był bardzo łatwy - kroczyliśmy szeroką, ale oblodzoną drogą, była jednak pokryta piaskiem i szło się bardzo wygodnie. W pewnym momencie (od Małego Wodospadu) zaczęła się nieco trudniejsza część trasy, a mianowicie schody - w górę i w dół. Nie była to bardzo męcząca przeprawa, jednak schodów było sporo, a pokryte lodem zmuszały nas do ostrożnego stąpania po nich. Niektóre były szerokie i wygodne, inne ciasne i strome. Przyznam, że był to mój ulubiony moment tej wyprawy, a z każdymi pokonanymi schodami widoki zmieniały się, zachwycając jeszcze bardziej. Jeśli oglądaliście „Opowieści z Narnii”, to musicie wiedzieć, że część scen kręcono właśnie tutaj. Niesamowite, prawda?

Przez całą trasę skalnym labiryntem mijaliśmy niezwykłe formacje skalne, upstrzone porostami w przepięknych kolorach. Pogoda nam dopisała i mimo mrozu, zastaliśmy cudowne poranne światło, a słońce przepięknie ocieplało skały, tworząc niemałe widowisko. Była to uczta dla oczu i duszy. Uwielbiam góry, czuję się w nich świetnie i bez względu na to czy to Tatry, czy niższe pasma, cieszy mnie każdy mały wypad, gdzie mogę podziwiać piękno natury, skały i malownicze górskie krajobrazy. Nie zabrakło tego również podczas tej wycieczki. Formacje skalne mają tu swoje nazwy np. Dzban, Głowa cukru, Wieża Elżbiety czy Kochankowie. Przyznam szczerze, że moja wyobraźnia kiepsko działała patrząc na nie, bo niewiele kształtów udało mi się dopasować do tych nazw, była to jednak ciekawa zabawa! A moją ulubioną formacją była wspomniana wcześniej nazwa Kochankowie. W porannym świetle robiła niesamowite wrażenie. Możecie zobaczyć ją na zdjęciu poniżej.
Już wchodząc na szlak po lewej stronie zauważyliśmy jeziorko, które spora część turystów obchodzi w pierwszej kolejności. My zdecydowaliśmy się obejść je wracając na parking, aby mieć jak największy luz na głównym szlaku, choć okazało się to zbędne, bo praktycznie nie było tu ludzi. Jeziorko ścięte lodem i otoczone skałami zrobiło na mnie wrażenie, a trasa wokół niego była przyjemna i widokowa. Wiodła przez las, ale nie zabrakło na niej moich ulubionych schodów. Wyobrażam sobie, że jeszcze piękniej prezentuje się to miejsce jesienią, kiedy liście przybierają rdzawe barwy. I kto wie, może jeszcze wrócimy tu o tej porze roku, aby to sprawdzić.

Skoro już wiem, że w zimowe poranki nie ma tu ludzi, będę polecać każdemu taką porę. Choć świetnie zwiedza się góry wiosną, latem i wczesną jesienią, to zima też ma swoje uroki. Szczególnie podczas wschodu i zachodu słońca góry nabierają wyjątkowej aury, a prześlizgujące się po skałach pomarańczowe promienie słońca dodają im uroku.
Naszą małą podróż zakończyliśmy odwiedzając czeskie sklepy w pobliskim miasteczku Broumow (w niedzielę sklepy są w Czechach otwarte) i zaopatrując się w ciekawe produkty dla siebie i znajomych. Następnie zjedliśmy obiad w Restauracji u Kostela, gdzie przed drzwiami powitał nas... kot! A że stamtąd już rzut beretem do jednej z ciekawszych kawiarni, w jakich kiedykolwiek byliśmy, to skoczyliśmy jeszcze do Nowej Rudy. Kawiarnia, o której mowa to Biała Lokomotywa i już na samym wstępie wyróżnia ją od innych to, że nie dostajemy tam klasycznej karty menu, tylko obsługa przekazuje nam menu ustnie, doradzając przy okazji. Druga ciekawa rzecz to kawy podane w wyjątkowy sposób, bo znajdziemy tu np. kawę z żółtkiem przepiórczym, kiszoną pomarańczą czy serem. Zdecydowanie warto tam wstąpić, jeśli będziecie w okolicy! Kawy smakują wyśmienicie, byliśmy tam już drugi raz i na pewno jeszcze wrócimy.
Więcej zdjęć z tego wyjazdu wrzuciłam na mojego Instagrama, a jeśli jeszcze mnie nie obserwujesz, to zapraszam. Publikuję tam o książkach zdecydowanie częściej niż tutaj, a na stories znajdziesz moją małą codzienność oraz cztery urocze i puszyste koty.

Organizując górskie wycieczki, przy szukaniu praktycznych wskazówek i planów tras, najczęściej zaglądam na bloga Hasające Zające - to jeden z moich ulubionych blogów podróżniczych, a ich publikacje niejednokrotnie zaoszczędziły mi czas i nerwy w podróży. Zdecydowanie warto tam zaglądać również w poszukiwaniu inspiracji na kolejne wycieczki, ja jestem oczarowana za każdym razem!
Czytaj »
3
Podziel się!
Tags:
podróże
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie
Magda - Magrabelka
Cześć, jestem Magda. Kiedyś napiszę książkę, tymczasem piszę o książkach. Lubię być w górach i w lesie. W czytaniu towarzyszą mi cztery puszyste koty. Rozgość się - opowiem Ci o książkach, które warto czytać.
Wyświetl mój pełny profil

Tu mnie znajdziesz

  • Instagram
  • Lubimy czytać
  • Goodreads

MOLE KSIĄŻKOWE

Archiwum bloga

  • ▼  2026 (1)
    • ▼  mar 2026 (1)
      • „Saga o ludziach ziemi” - Anna Fryczkowska
  • ►  2025 (22)
    • ►  wrz 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (1)
    • ►  maj 2025 (2)
    • ►  kwi 2025 (3)
    • ►  mar 2025 (5)
    • ►  lut 2025 (8)
  • ►  2024 (4)
    • ►  lip 2024 (3)
    • ►  cze 2024 (1)
  • ►  2020 (5)
    • ►  kwi 2020 (2)
    • ►  mar 2020 (2)
    • ►  lut 2020 (1)
  • ►  2019 (14)
    • ►  paź 2019 (1)
    • ►  cze 2019 (1)
    • ►  maj 2019 (1)
    • ►  kwi 2019 (5)
    • ►  mar 2019 (2)
    • ►  lut 2019 (2)
    • ►  sty 2019 (2)
  • ►  2018 (32)
    • ►  gru 2018 (1)
    • ►  lis 2018 (2)
    • ►  paź 2018 (3)
    • ►  wrz 2018 (4)
    • ►  sie 2018 (2)
    • ►  lip 2018 (2)
    • ►  cze 2018 (1)
    • ►  maj 2018 (4)
    • ►  kwi 2018 (2)
    • ►  mar 2018 (4)
    • ►  lut 2018 (3)
    • ►  sty 2018 (4)
  • ►  2017 (20)
    • ►  gru 2017 (2)
    • ►  lis 2017 (5)
    • ►  paź 2017 (3)
    • ►  wrz 2017 (4)
    • ►  sie 2017 (3)
    • ►  lip 2017 (1)
    • ►  maj 2017 (1)
    • ►  kwi 2017 (1)

Teraz czytam

Dziewczyna z wymiany
Dziewczyna z wymiany
by Nelle Lamarr
tagged: currently-reading
Nieznajoma z portretu
it was amazing
Nieznajoma z portretu
by Camille de Peretti
tagged: currently-reading
Pęknięta kra
Pęknięta kra
by Magdalena Zimniak
tagged: currently-reading

goodreads.com

Popularne posty

  • Zamiana - Rebecca Fleet
       Jestem okładkową sroką - muszę to przyznać. Uwielbiam książki z ładnymi i wzbudzającymi ciekawość okładkami. Lubię, mając do dyspozycj...
  • 'LOVE Line' - Nina Reichter
    Tytuł: "LOVE Line" Autor: Nina Reichter Wydawnictwo: Novae Res Moja ocena: 7,5/10  Premiera: 25 października 2017 ...

STATYSTYKI BLOGA

Tags

astrologia dystopia fantasy historyczne horror kosmos koty kryminał książki książki rozwojowe literatura piękna medyczne młodzieżowe natura obyczajowe pisarstwo podróże polskie postapokaliptyczne romans sztuka thriller ulubione wiersze
Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Magrabelka. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.